Przygotowania do powitania bobasa – poradnik przyszłej mamy

Co trzba przygotować na powitanie malucha? Czego trzeba się dowiedzieć? Jak to wszystko ogarnąć i przy tym nie zwariować?

Po pierwszym szoku (wiadomość o ciąży) i opanowaniu emocji (jeśli to w ogóle możliwe 🙂 ) postanowiłam podejść do tematu dziecka bardziej pragmatycznie. Mimo, że umiem zmienić pieluchę i nie panikuję na widok płaczącego malucha, zdawałam sobie sprawę, że to za mało. Zaczął się więc etap zbierania informacji i przemyśleń.

Wyprawka dla mojego Groszka. Niezbędnik przyszłej mamy. Co powinnam wiedzieć o ciąży? Procedura opieki nad ciążą w UK. Co powinnam wiedzieć o porodzie? Opieka okołoporodowa nad bobasem i świeżo upieczoną mamą. Karmienie piersią. Idealne pieluchy. Metody wychowania dziecka. Idealne zabawki. System edukacji w UK. Itp. Itd. W pierwszym momentcie prawie zwariowałam od natłoku myśli i strzępków informacji, które nijak składały się w logiczną całość. Zaczęło mnie to przerastać i stresować! Na szczęście do głosu doszła moja bardziej racjonalna część osobowości, która kazała mi wyluzować, zastanowić się, uporządkować i PLANOWAĆ! (Uwielbiam planowanie! Jestem urodzonym planerem!).

1 Przyjaciółka, która ma dziecko jest najlepszym i nieocenionym źrodłem wszelkich informacji. Moja A. co jakiś czas dostaje zestaw pytań, na które cierpliwie udziela mi odpowiedzi! Jest najukochańsza na świecie! Początkowo co prawda nie miałam pojęcia a co pytać, ale podpowiedziała mi kilka rzeczy. Przyjaciółka to skarb!

2 Sprawdziłam co mogę a czego nie powinnam jeść będąc w ciąży. Wiadomo, aby unikać surowizny, ale czego jeszcze? Kilka stron wartych przejrzenia: polki.pl , babyboom.pl , parenting.pl . Nie są to jakoś specjalnie wymyślne porady, nie ze wszystkim się zgadzam, ale od czegoś trzeba przecież zacząć.

3 Na pierwszym spotkaniu z położną* dostałam teczkę z podstawowymi informacjami dotyczącymi ciąży i badań lekarskich. W zestawie było też mnóstwo ulotek i próbek różnego rodzaju. Większość materiałów reklamowych okazała się bezużyteczną makulaturą, jednak udało mi się wyłowić kilka broszur z ciekawymi informacjami. Stały się one dla mnie wstępem do tajemnej wiedzy dotyczącej ciąży czy produktów dla dzieci oraz przyszłych mam. Wniosek z tego taki, że czasami warto przeglądać ulotki i broszury reklamowe. 🙂

*W Anglii ciążą opiekuje się położna a nie lekarz ginekolog. To położna kieruje na badania, monitoruje ciążę, odpowiada na nurtujące pytania. Jest pierwszym źródłem kontkatu w przypadku jakichkolwiek problemów.

4 Przetrząsnęłam cały Internet w poszukiwaniu ciekawych i wartościowych blogów parentingowych. Udało mi się wyłowić kilka interesujących.
Biorąc poduwagę wartości oraz – nazwijmy to – filozofię życia przypadł mi niezmiernie do gustu blog Agnieszki Kudeli, na którym porusza wiele tematów parentingowych. Na początku byłam szczególnie zainteresowana wyprawką dla bobasa oraz niezbędnikiem dla mnie (przyszłej mamy). Porady Agnieszki stały się dla mnie punktem wyjścia do stworzenia listy wyprawkowej. Mocno polecam!

5 Lista wyprawkowa. W oparciu o porady mojej przyjaciółki, rady z książek (patrz pkt 7) oraz opisy Agnieszki (patrz pkt 4) stworzyłam listę wyprawkową albo inaczej – listą zakupową. Do tematu wyprawki podeszłam jak do projektu. Jako, że (jak wszyscy wiedzą!) najlepszym “toolem” projektowym jest Excel , listę wyprawkową szybko przerzuciłam do arkusza w Excelu. Pomysł zaczerpnęłam od Agnieszki (Jak skompletować wyprawkę dla noworodka, w pełni panując nad budżetem?) . W moim Excelu znalazło się kilka modyfikacji w tym kolumna ze statusem każdej pozycji (Kupione, Prezent, Dostawa** , etc) oraz kolumna z komentarzami, odnośnikami do sklepów internetowych czy ciekawych artykułów na temat danego produktu.

Lista wyprawkowa stała się moim przewodnikiem po świecie produktów dziecięco – ciążowo – porodowych ponieważ przeglądając listę wyprawkową szczegółowo zapoznawałam się z informacjami na temat każdego produktu. Dało mi to spore rozeznanie w rynku pod względem cen, różnych marek i producentów, niezbędnych atestów, składu, funkcjonalności itd. A to pozwoliło mi dokonać świadomych wyborów i robić rozsądne zakupy. Forma arkusza w Excelu, dała mi z kolei, poczucie przejrzystości i kontroli nad kupowanymi produktami jak i wydawanymi pieniędzmi.

**Dostawa – bywały momenty kiedy spodziewałam się po kilka(naście) przesyłek na raz. W przypadku produktów ze statusem “Dostawa” w kolumnie z komentarzem zawsze dodaję spodziewaną datę otrzymania paczki. Dzięki temu wiem, który produkt jest zakupiony, ale jeszcze w drodze i kiedy ewentualnie należy skontaktować się ze sprzedawcą w przypadku braku dostawy.

6 Okazje. W Anglii istnieje wiele “programów lojalnościowych” oraz “klubów dla przyszłych rodziców“, dzięki którym można zbierać punkty i/ lub dostawać zniżki przy zakupie produktów dla dzieci. Zapisałam się wszedzie, gdzie tylko mogłam (nawet jeśli nie korzystam z danego produktu w danym momentcie). Newslettery z ofertami i promocjami zalewają moją skrzynkę mailową każdego dnia (okazuje się, że istnieje tysiące produktów “must have” niezbędnych w codziennym życiu, bez których opieka nad niemowlakiem jest praktycznie niemożliwa! Na szczęście mam swoją listę wyprawkową 🙂 ). Przyznaję jednak, że dzięki nim udało mi się kupić sporo rzeczy w rewelacyjnych cenach.

“Kluby” do których należę (i które są godne polecenia) to Emma’s Diary i Your Baby Club.

Warto zapisać się na newsletter z ofertami od takich marek jak Next, Mothercare oraz John Lewis. Bardzo lubię ich produkty ze względu na oferowaną jakość.

Amazon, w opcji Prime, oferuje konkurencyjne ceny oraz program dla przyszłych rodziów. Bardzo fajna opcja – nie korzystałam z niej jednak ponieważ większość produktów udało mi się kupić lub dostać nie co wcześniej.

Shpockit to rewelacyjna aplikacja na telefon umożliwiająca sprzedaż/ zakup produktów (używanych) z twojej okolicy. Dzięki niej kupiłam praktycznie nowy wózek dla mojego Groszka (cały travel system) oraz torbę ubranek w rozmiarze “new born”. A to wszystko za grosze.

Poluję też na wszelkiego rodzaju wyprzedaże. Miałam szczęście, bo zabierając się za kompletowanie wyprawki miałam przed sobą Black Friday, Boxing Day i New Year’s Sale. Faktycznie udało mi się zaoszczędzić krocie.

Uff… Chyba wyczerpałam temat wyprawki i zakupów.

7 Książki. Najlepszym źródłem wiedzy jest przyjaciółka – patrz pkt 1. Czasami jednak dobrze jest się wspomóc dodatkowymi materiałami. A. przesłała mi skrypt ze Szkoły Rodzenia. Bardzo biologiczne, medyczne a tym samym konktretne informacje dotyczące ciąży, porodu i opieki okołoporodowej. Tak jak lubię.

Od A. dostałam także książkę “Pierwszy rok życia dziecka” Heidi Murkoff z Sharon Mazel. Super podręcznik opowiadający kompleksowo, krok po kroku, jak się przygotować na przyjęcie bobasa w domu, na co zwrócić uwagę karmiąc piersią, co jeść, co warto wiedzieć w czasie badań lekarskich, opis samych badań i wiele innych zagadnień. Ponadto opisany jest, miesiąc po miesiącu, rozwój dziecka – umiejętności, które nabywa i ewentualnie stany, które mogą nas niepokoić. Jak dla mnie genialne kompedium wiedzy.

W dzisiejszym “poradniku dla przyszłej mamy” chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej pozycji książkowej. “Metoda Montessori do trzeciego roku życia” Charlotte Poussin. Wertując internety (patrz pkt od 1 do 6) trafiłam na wzmiankę o sposobie wychowywania dzieci wg. metody Marii Montessori. Coś mnie w tej metodzie zaintrygowało i postanowiłam dowiedzieć się o niej więcej. O metodzie Montessori stworzę osobny wpis. Jeśli jednak chcesz wspomóc rozwój dziecka poprzez prawidłowe stymulowanie jego zmysłów – jest to metoda dla ciebie. Jeżeli chcesz relacji z dzieckiem opartej na zaufaniu i miłości – jest to metoda dla ciebie. Jeżli postrzegasz siebie jako przewodnika twojego dziecka, a nie dominującego tyrana – jest to metoda dla ciebie. A wszystko pięknie opisane jest w tej właśnie książce. Gorąco polecam!

8 Apki na telefon. Na początku ciąży przejrzałam kilka aplikacji na telefon – dotyczących ciąży oczywiście. Najbardziej spodobała mi się i graficznie i pod względem zawartych w niej treści oraz funkcji apka Pregnancy+. Aplikacja dostosowuje informacje do tygodnia ciąży, w którym akurat się znajdujesz. Najważniejsza funkcja to oczywiście info, jakiego owoca/ warzywo przypomina, pod wzgledem wielkości, bobas w danym tygodniu. 🙂 W każdym tygodniu pojawia się informacja o tym co dzieje się z twoim ciałem a także co nowego słychać (pod względem rozwoju) u malucha w brzuszku. Aplikacja podpowiada też na bieżąco, w którym tygodniu (z dokładnością do dnia) jesteś (dla mnie to super sprawa bo zwykle zapominam o takich sprawach) i ile pozostało jeszcze czasu do rozwiązania. Uwielbiam przeglądać też polecane artykuły. Jest cała masa dodatkowych funkcji – licznik skurczów, lista najpopularniejszych imion dla chłopców i dziewczynek, tracker wagi, album na zdjęcia ciążowego brzucha itp. Fajna zabawa- bardzo lubię tę apkę.

Ponadto dostaję newslettery dostosowane treścią do tygodnia mojej ciąży z informacjami o zmianach zachodzących w moim ciele oraz opisujące rozwój bobasa (podobnie jak w powyższej aplikcaji) z wybranymi artykułami o tematyce ciążowo – dzieciowej z NCT UK oraz SMA Baby Club. Treści są podobne a jednak w każdym z newletterów znajduję coś ciekawego.

9 Słowniczek. Mieszkając w Anglii pojawił się kolejny aspekt ciąży: słownictwo ciążowo-dzieciowo-porodowe. To dla mnie nieznane terytorium (czasami nawet po polsku nie wszystko rozumiem! 🙂 ). Od samego początku stworzyłam mini słowniczek, w którym na bieżąco dopisuje nowe słówka. Nic wysublimowanego. Dodaje jednak poczucie pewności (mam zawsze wydruk przy sobie w czasie badań i spotkań z położną).

Wooooooow!!!! Jest to najdłuższy post jaki w życiu napisałam! Chyba moja praca maturalna z polskiego była krótsza 🙂 Zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpałam wszystkich tematów i pewnie mogłabym dodać jeszcze sporo zagadnień. Z ręką na sercu mogę jednak przyznać, że powyższe punkty są zapiskiem kroków, które przeszłam w poszukiwaniu informacji. Początki nie są łatwe i mam nadzieję, że niniejszy poradnik będzie przydatny, w części lub w całości, przynajmiej dla jednej osoby. 🙂

Comments (4)

  • Joanna says:

    Faktycznie tak to trochę wygląda. Zawsze lubiłam być dobrze przygotowana 🙂

  • pożeram strony says:

    Zastanawiam się, czy w ogóle do powitania bobasa mozna sie przygotowac. Jakkolwiek by się nie “szkoliło” to zawsze będzie szok.

    • Magda Mamit says:

      Chyba to niemożliwe, ale lepiej próbować niż nic nie robić:-)

  • Ewa www.inaisewa.blogspot.com says:

    Nim mój bobas się pojawił (lata temu), to w rodzinie pojawiło się ich tyle, że nie czułam strachu przed własnym, nie musiałam się jakiś szczególnie nastawić.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *