Zero waste to moda, trend czy jednak styl życia?

W ostatnich miesiącach dużo słyszę o zero waste. Zastanawiam się czy to nowa moda, chwilowy trend czy jednak sposób na życie.

Wikipedia podaje, że zero waste to “styl życia, zgodnie z którym człowiek stara się generować jak najmniej odpadów, a tym samym nie zanieczyszczać środowiska. To cel etyczny, ekonomiczny i wizjonerski, który pomaga ludziom naśladować zrównoważone naturalne cykle, w których wszystkie odrzucane materiały mają stać się zasobami“. Brzmi dumnie jednak co to znaczy dla przeciętnego szaraka czyli mnie samej?

Nigdy nie byłam jakoś mocno sfokusowana na ekologii. Trochę z przekory uważając, że to jednak w pierwszej kolejności przemysł powinien zadbać o ekologiczne rozwiązania. Trochę zabrakło pewnie też świadomości.

Od kiedy jednak wkręciłam się w zioła, dbałość o to co dookoła mnie przyszła w sposób zupełnie naturalny. A jak naprościej ratować świat jak nie zaczynając od własnego podwórka? 🙂

Moje eko-poczynania zaczęłam od małych pojedynczych kroczków. Zaczęło się od reklamówek. Okazało się, że nie ma nic prostrzego od chodzenia na zakupy z własnymi torbami. Idąc na wycieczkę do supermarketu czy na rynek spokojnie możemy zabrać ze sobą siatki. Atut? Zazwyczaj się bardziej wytrzymałe i płacimy za nie tylko raz! W przypadku niespodziewanego shopping’u mam składaną torbę z miękkiego materiału. Po zwinięciu jest mniejsza od portfela i spokojnie mieści się nawet w małej torebuni. 🙂 Ponadto uwielbiam torby lniane – no i towrzą niezłą stylówę (zależnie od dizajnu). 🙂

Mimo, że uwielbiam sączyć drineczka przez słomki, całkowicie z nich zrezygnowałam. Ostatnie słomki jakie miałam w domu wykorzystałam do zrobienia zabawki sensorycznej dla Franka, którą najpewniej zacznie się bawić dopiero za kilka miesięcy (ale co tam, zabawka poczeka 🙂 )

W lodówce trzymam produkty spożywcze w szkle (miski, miseczki,  talerzyki, pojemniki). Bardzo szczegółowo opisuje temat plastikowych opakowań Ranata [Nie trzymaj jedzenia w plastiku]. Natomiast nie mam jeszcze alternatywy do zamrażarki. Może jakieś sugestie? Zioła przechowuje w szklanych pojemnikach lub słoikach,  unikając bezpośredniego kontaktu ze światłem.

Kilka tygodni temu zakupiłam dzbanek do filtrowania wody. Dzięki temu znacznie ograniczyłam zakup wody mineralnej. Jest to posunięcie zarówno ekonomiczne (koszt dzbanka zwrócił się w miesiąc!) jak i ekologiczne (drastycznie spadła ilość wyrzucanych plastikowych butelek). Woda jest pyszna.

A skoro już o śmieciach mowa. Już za chwię przeprowadzam się do własnego domu (!). Zamierzam dokładniej zająć się tematem sortowania śmieci. Będę chciała wykorzystywać szkło (słoiki i butelki) zarówno do przetworów (w końcu będę miała na to miejsce!) jak i do dekoracji (tu mam milion pomysłów). Oprócz tego zamierzam pobawić się w prawdziwego ogrodnika i założyć kompost. Sporo odpadów organicznych zamiast do kosza będzie użyta jako przyszły nawóz 🙂

Ogólnie chciałabym dwa razy się zastanowić zanim wrzucę cokolwiek do śmieci. Może akurat uda się to ponownie wykorzystać. Zobaczymy jak mi się to uda.

Co jeszcze z takich pro ekologicznych kroków?

Sezon grilowy w pełni. Jeżeli piknik nie jest akurat stacjonarny (w takim wypadku używam tylko zastawy z chińskiej porcelany ha ha ha), mam zestaw plastikowych naczyń wielokrotnego użytku (dostałam taką wypasioną torbę piknikową od moje przyjaciółki na urodziny! W zestawie są nawet kieliszki do wina! Pełen luksus). Serio, obecnie te piknikowe naczynia są tak dizajnerskie, w tak piękne wzory, że można by je spokojnie używać na co dzień 🙂

W ogóle uważam, że jak już ktoś ma potrzebę kupowania kawy w sieciówkowych “kawiarniach” to mógłby przynajmniej zrezygnować z jednorazowaych kubków. Znowu można przyszpanować dizajnem w kubeczkach wielorazowego użytku. Jako ciekawostka. W pracowej kawairence przychodząc z własnym kubkiem dostaje się zniżkę. HR’y natomiast zamówiły wielorazowe kubeczki do kawy dla każdego pracownika. Mega fajna inicjatywa.

Wiecie ile rozkłada się plastikowa szczoteczka do zębów?  Nie wiem, ale słyszałam, że bardzo długo. Używam szczoteczki z bambusa. Zachwyciłam się bambusem tak bardzo, że mój grzebień do włosów też jest bambusowy. Podobnie jak grzebień do brody, którego używa P.

Wyeliminowałam też duże ilości plastikowaych opakowań po kosmetykach. Głownie za sprawą oleju kokosowego. To mój krem na dzień/ noc, mleczko do demakijażu, balsam nawilżający, oliwka dla bobasa, nawet żel do golenia dla P. Mydło mamy organiczne bez plastikowego opakowania. W przyszłości chciałabym pójść o krok dalej i zrobić własny szampon i kilka innych kosmetyków tak, aby ich kupno zminimalizować na maksa 🙂 Podobnie ze środkami do czyszczenia. Mam nadzieję pożegnać się z domestosami i innymi cifami. Jest to projekt na po przeprowadzce 😉 Zrezygnowałam natomiast już kilka lat temu z proszków do prania i płynów do płukania. Ich miejsce zastąpiły orzechy piorące. Są bardzo wydajne (jedna paczka wystarcza mi prawie na rok) i świetnie piorą. Bardzo szczegółowy wpis o orzechach do prania znajdziecie na blogu Renaty [link]

Chciałabym w przyszłości pójść dalej w swoich eko-łejstowych poczynaniach. Zamierzam zaprzyjaźnić się z maszyną do szycia i przerabiać ubrania tak, aby nadać im drugie życie (o ile będzie to możliwe). Ogólnie chciałabym sama szyć sobie ciuchy (przynajmniej ich część) wg krojów, które lubię i z materiałów, które mi pasują. Jest to jednak projekt na przyszłość (bo nie mam maszyny i nie umiem szyć). 🙂

Przymierzam się również do idei szafy kapsułowej. I tak jak kolorystycznie byłoby całkiem łatwo wszystko ze sobą mieszać (50% moich ubrań jest niebieska) to jednak w ostatnich miesiącach polubiłam paski, kwiaty, kraty, kropki a te wzory nie zawsze idą ze sobą w parze. Może powinnam zasięgnąć porady jakiejś blogerki modowej hahaha 🙂

Czy reprezentuję nurt zero waste? Zdecydowanie nie i raczej nigdy nie osiągnę poziomu master. Jest mnóstwo rzeczy, które mogę jeszcze zmienić i sporo, których zmienić nie umiem – nie jestem w stanie zrezygnować z jednorazowych środków higinicznych, mój maluch ma jednorazowe pieluszki, cały czas używamy ręczników papierowych (sporadycznie, ale używamy), itp. Idąc na zakupy kupuję owoce, warzywa czy mięso w plastikowych opakowaniach – bo nie mam innej opcji. Mnóstwo kupuję obecnie online bo będąc w domu z maluchem nie mam jeszcze możliwości swobodnego chodzenia po sklepach (zresztą tego nie lubię).

Reprezentuję jednak nurt, nazwijmy go “minimum waste”. Z niemałą dumą stwierdzam, że udało mi się wprowadzić kilka zasadniczych zmian w moim codziennym gospodarowaniu. 🙂 Najciekawsze, że te drobne gesty, nie wymagają ode mnie najmniejszego wysiłku. Wszystkich zachęcam do “pochylenia się nad śmieciami” i wprowadzenia w życie eko zmian, które pasuję do indywidualnych preferencji. 🙂

Comments (34)

  • By Nature says:

    Plastik rozkłada się nawet do 1000 lat 🙁 Ja też codziennie coś zmieniam, żeby zredukować ilość śmieci, ale wciąż dłuuuga droga przede mną.

  • Katsin says:

    Super inspirujące! Mega popieram i ogólnie tez staram się jak mogę ograniczać plastik i śmieci. Jednak w porównaniu do mnie zdecydowanie jesteś poziom master. 🙂

  • Katarzyna says:

    Metody małych kroczków są najlepsze. Nie da się od razu zacząć życia zero waste. Potrzeba trochę czasu i nieco więcej świadomości, żeby mądrze wprowadzać nowe zasady. Póki co, staram się brać własne siatki na zakupy. Rozglądam się także za kubkiem filtrującym do wody. Ilość produkowanego w moim domu plastiku trochę mnie przeraża, staram się to jakoś ograniczyć.

  • Kasia z Przy Biurku says:

    Bardzo fajny artykuł, mam nadzieję, że dzięki Tobie ktoś się przekona do zmiany nawyków. Też chodzę z wielorazowymi woreczkami na zakupy. Mam wielorazowy kubek na kawę i ostatnio przerzuciłam się na mydło w kostce zamiast żelu pod prysznic. Staram się też jedząc na mieście wybierać wegańskie knajpy. Jedynie mam problem z segregacją śmieci, bo u mnie jeszcze nie wprowadzono tych wszystkich pojemników ;/ Ale staram się małymi krokami zmieniać nawyki i dbać o planetę 🙂

  • Aleksandra Załęska says:

    Powoli uczę się stylu zero waste, wiele zmian już w swoim życiu wprowadziłam, by tym stylem się kierować 🙂

  • lr says:

    Super wpis malo kto pisze na te tematy

  • Maciej says:

    Bardzo fajne, zdroworozsądkowe podejście do tematu =) Ja też staram się być coraz bardziej świadomy i odpowiedzialny w eko-kwestiach.

  • lr says:

    bardzo wartosciowy wpis brawo !

  • Nicolestraveljournal says:

    Minimum waste albo po prostu less waste 😉 Dla mnie zero/less waste to piękna sprawa! Sama staram się od jakiegoś czasu ograniczyć plastik i zachęcać też do tego moją rodzinę, ale jeszcze dużo zmian przed nami. Tak jak ty zaczęłam od zakupów, zwłaszcza od nie sięgania po foliówki na owoce, warzywa, następnym problemem jaki chcialabym ograniczyc to właśnie kupowanie wody, napojów w plastikowych butelkach i to nie tylko ze względu na to, że kupuje się ich bardzo dużo, ale też ze względu na PET etc. I tak krok po kroku chcę wprowadzać zmiany, ok których piszesz też w tym poście 🙂

    • Magda Mamit says:

      Super! Trzymam za Ciebie kciuki. Krok po kroki i dojdziesz dalej niz myslalas!

  • Happy Books says:

    Zmiana nawyków jest bardzo ważna, a najlepiej zacząć od małych kroków ☺

  • Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny says:

    Bardzo podoba mi się układ w u Ciebie w pracy z kubkami! Choć widzisz, ja kiedyś jak byłam w kawiarni czy na stacji benzynowej (już nie pamiętam) i poprosiłam o kawę do mojego kubka termicznego, to mi odmówili. Powiedzieli, ze albo w ich albo wcale. Wybrałam wcale. To absurd.

    • Magda Mamit says:

      Mam nadzieje ze teraz już by Ci nie odmowiono… sick!

      • Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny says:

        Tak, teraz już chyba nie – zupełnie nie rozumiem takiego utrudniania sprawy 😉

  • Kasia Motyka Kocikowa Dolina says:

    Liczę na to że ludzie nareszcie się obudzą… i jeśli jest to moda, to będzie trwała już zawsze.
    Wpis świetny. Tworzysz fajne miejsce…. chętnie poczytam częściej 🙂
    Kasia

  • blogierka says:

    No i super- oby tak dalej! 🙂
    ps. Własny dom? Marzenie ściętej głowy! <3

    • Magda Mamit says:

      W Anglii dom to jak w Polsce mieszkanie 🙂 inne realia 🙂

  • AnWuWu says:

    Podziwiam! Trzymam kciuki! i mam nadzieję, że i mnie uda się coraz więcej takich rozwiązań wprowadzić w życie!

  • stella says:

    Temat śledzę jakiś czas, czytałam nawet książkę Bei Johnson i Kasi z bloga Ograniczam.się. Działam, jak Ty, małymi kroczkami, nie jest to żadne hurra, ot torby na zakupy czy szklane pojemniki, chociaż zafundowałam sobie do pracy zestaw pojemników plastikowych, wysokiej jakości, więc raczej starczą mi do końca życia. Dla mnie zero waste to odpowiedzialność za rzeczy, więc jeśli mam plastiki z dawnych czasów, to po prostu ich używam tak długo jak się da. Rodzina pije kranówę lub z dzbanka z filtrem. ja nie lubię wody z dzbanka z filtrem, więc piję kranówę.

    • Magda Mamit says:

      Zgadzam się z Tobą całkowicie, zero waste to odpowiedzialność.

  • Aga says:

    Ja również małymi kroczkami, ale zabieranie własnej torby to już u mnie mega nawyk 🙂

  • Koralina says:

    Chyba wszystko po trochu, ja lubie czuć się modnie j na czasie 😉

  • Marta | Projekt Spokój says:

    Super pomysły! Niby małe kroczki, na własnym podwórku, a robią ogromną różnicę. U mnie w tej chwili głównie “na tapecie” jest minimalizm kosmetyczny i plastikowy. Niektóre ze sposobów na less waste stosowałam od zawsze (np. przerabianie ubrań). Naprawdę warto być świadomym konsumentem. Pozdrawiam 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *